
Przede wszystkim nie panikować. Zdecydowana większość przypadków, kiedy człowiek przyznaje „zgubiłem się” wynika ze strachu i paniki. W rzeczywistości nigdy do końca nie jesteśmy zgubieni czy też zagubieni. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania tekstu

Przede wszystkim nie panikować. Zdecydowana większość przypadków, kiedy człowiek przyznaje „zgubiłem się” wynika ze strachu i paniki. W rzeczywistości nigdy do końca nie jesteśmy zgubieni czy też zagubieni. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania tekstu
Dzisiaj temat nieco odbiegający od głównej treści bloga, lecz z pewnością w jakiś sposób związany z orientacją w terenie.
Góry to miejsce, gdzie umiejętność nawigacji przydaje się jak nigdzie indziej. Niestety, ze względu na specyfikę terenu, odległości jakie w górachodczytujemy z mapy nie odpowiadają rzeczywistości. Mapa to rzut terenu na płaszczyznę - inaczej mówiąc droga, jaką mamy do pokonania według mapy jest w rzeczywistości nieco dłuższa z powodu zmiennego nachylenia terenu.
Skala ma tutaj mniejsze zastosowanie – bardziej przydają się czasy przejść, które podawane są zazwyczaj na mapach turystycznych. Uwzględniają one właściwą odległość i to, że by pokonać pewne nachylenia potrzeba więcej siły i czasu.
Właśnie do m.in. odczytywania czasów przejść pewien informatyk-górołaz stworzył prosty kalkulator
Wielokrotnie spotkałem się z piechurami i to nie tylko początkującymi, ale również zaawansowanymi, którzy wpadali w tarapaty z powodu prostego, lecz brzemiennego w skutki niedopatrzenia. Nie zabierali ze sobą w teren odpowiedniego sprzętu. Wynikało to zazwyczaj z niewiedzy lub ze zbyt dużej pewności siebie. Zatem dzisiaj wpis nieco z innego działu, choć z pewnością ściśle związany. Opowiem wam o tym, jaki sprzęt zabieram ze sobą.
Jak często dotyka nas problem braku odpowiednich map? Bardzo często. Bywa tak, że w sklepach albo w ogóle ich nie ma, albo są… ale nie takie jak nas konkretnie interesują (np. mapy turystyczne, a nie wojskowe – tzw. „sztabówki”).
Problem ten w jakimś stopniu rozwiązuje geoportal; dzisiaj jednak przedstawiam rosyjski serwis Noexanu(czyli po polsku pajechali) który podesłał mi Michał, za co mu serdecznie dziękuję. No to zaczynamy!