Do wygrania jest wypasiony kompas płytkowy. Wystarczy odrobina kreatywności i chwila wolnego czasu.
Szczegóły konkursu znajdziecie na Facebooku
Powodzenia!
Do wygrania jest wypasiony kompas płytkowy. Wystarczy odrobina kreatywności i chwila wolnego czasu.
Szczegóły konkursu znajdziecie na Facebooku
Powodzenia!
Relacja gościnna Irek Myszka
Przygotowania do tegorocznego Darżluba rozpoczęły się już w dniu 17 listopada, kiedy to odbyły się rekordowo szybkie zapisy na rajd. Drużyna o nazwie „Błotem i Bagnem” (co sprawdziło się w lesie) składała się z trzech osób ze ściśle określonymi rolami: Maćka (pokażcie gdzie punkt, a ja go znajdę), Grześka (nie macie sił, to ja was pogonię) i Irka, czyli piszącego relację (nie wiecie gdzie jesteście, spytajcie się mnie). Dla każdego z nas nie była to pierwsza impreza SKPT. Z dotychczasowych sukcesów udało się nam wygrać w tym samym składzie trasę T w Kaliskach. Uzbrojeni w dobry humor, zapas słodkości, energetyka i piersiówkę stawiliśmy się w Darżlubiu, aby w 42 minucie startowej wyruszyć w poszukiwaniu przygody.
Relacja gościnna Magda Matczak
Wystartowaliśmy w drużynie trzyosobowej – ja i mąż (Stasiek) oraz nasz kolega (Szymon). Plan był prosty – zdobyć wszystkie punkty i zmieścić się w czasie. Nie, nie podstawowym, razem z limitem spóźnień. Może nie był to plan zbyt ambitny, ale jak dotąd nigdy jeszcze nie udało nam się go zrealizować. Zawsze mieliśmy przynajmniej jedno BPK, a i tak zdarzyło nam się biec do mety i wpaść tam na kilka minut przed końcem czasu w limicie spóźnień.
Relacja gościnna Adrian Chmiel
Był dzień 3 grudnia Roku Pańskiego 2011. Na dworze panował już zmrok. Wjechaliśmy do małej mieściny zwanej Darżlubie. Wszędzie kręcili się ludzie, trochę jakby bez celu. W powietrzu wyczuwało się pewne napięcie; coś miało się wydarzyć, coś, co pozostanie w pamięci tamtych ludzi, być może coś, co zmieni ich życie. W samochodzie panowała cisza. Człowiek w kamizelce odblaskowej wskazał nam miejsce postojowe. Po chwili Gabriel rzucił zdawkowe: czas na nas. W milczeniu udaliśmy się do prowizorycznie urządzonej bazy na terenie tamtejszej szkoły. Całą operację przygotowali ludzie z SKPT, jej kryptonim to DARŻLUB.
Wyjątkowo do relacji z Darżluba podchodzę niechętnie – tym razem nie poszło mi najlepiej. Razem z Magdą, której był to debiut w marszach na orientację w ogóle, znaleźliśmy 9 z 15 punktów – przy czym 4 w ogóle nie szukaliśmy, bo zabrakło nam czasu. Niemniej jednak tradycji musi stać się zadość – więc zapraszam do mojej relacji. Mam nadzieję, że nauczycie się przy tym czegoś, co uchroni was od popełniania głupich błędów – takich, jakie popełniłem wtedy ja.